„Nie znają żadnej świętości“. Kaczyński o skuciu męża Holeckiej przed cmentarzem

Skucie kajdankami męża prezenterki Telewizji Republika Danuty Holeckiej pod warszawskim cmentarzem przerodziło się w ostry spór polityczny. Opozycja i dziennikarze stacji mówią o bezprawnych represjach wobec niezależnych mediów. Policja i MSWiA odpowiadają, że powodem była zwykła interwencja drogowa, a kierowca sam zaostrzył sytuację. Na sytuację zareagował także Jarosław Kaczyński.

Kaczyński: „Nie znają żadnej świętości“
Najmocniej zareagował prezes PiS Jarosław Kaczyński, który w niedzielę skomentował sprawę w mediach społecznościowych. W ostrym w tonie wpisie Kaczyński oskarżył władzę o łamanie zasad.

Nie znają żadnej świętości! Mąż p. red. Danuty Holeckiej zglebowany i zakuty w kajdanki podczas legitymowania przy okazji wizyty na cmentarzu na grobie syna… Normalne? Absurdalne, ale tak właśnie wygląda państwo Tuska − zarzucając władzy „agresję, przemoc i szczucie“.

Prezes PiS połączył też incydent z szerszym sporem o praworządność.

Wydaje im się, że skoro nielegalnie przejęli Trybunał, to mogą wszystko. Posuwają się coraz dalej. I będą się posuwali, jeżeli wspólnie nie postawimy im tamy − ostrzegł, zapowiadając, że podobnych sytuacji może być więcej.

MSWiA: „Prawo obowiązuje każdego“
Służby odmalowały znacznie bardziej szczegółowy obraz zdarzenia. Z ich ustaleń wynika, że mężczyzna wjechał samochodem w miejsce, gdzie na czas Wszystkich Świętych obowiązywał zakaz ruchu w obu kierunkach (znak B-1), wprowadzony przy okazji czasowej zmiany organizacji ruchu wokół cmentarza. Kłopot zaczął się jednak dopiero wtedy, gdy kierowca, zdaniem policji, odmówił współpracy przy legitymowaniu.

Podczas interwencji mężczyzna nie wykonywał poleceń funkcjonariuszy i odmówił podania swoich danych osobowych. W związku z jego zachowaniem policjanci zastosowali kajdanki, aby zapobiec samowolnemu oddaleniu się − wyjaśniono.

Policja dodała, że karetki nie wezwali funkcjonariusze z własnej inicjatywy − zareagowali na zgłoszone przez samego kierowcę złe samopoczucie.

Zarzuty o polityczne podłoże służby odrzuciły stanowczo.

Interwencja nie miała żadnego związku z tożsamością pasażerów samochodu ani wykonywaną przez nich działalnością zawodową. Informacje przedstawiające interwencję jako podjętą bez uzasadnionej przyczyny są niezgodne z ustalonym przebiegiem zdarzenia − podkreślono.


MSWiA: „Prawo obowiązuje każdego“
Do sprawy odniosła się również rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka. Rzeczniczka potwierdza wersję policji, inaczej jednak nazywa sam powód interwencji, bo mówi nie o wjeździe w zakaz, lecz o zaparkowaniu w niedozwolonym miejscu.

Mężczyzna zaparkował w miejscu niedozwolonym, a gdy funkcjonariusze próbowali go pouczyć, nie reagował na ich polecenia. Został więc zabrany do radiowozu w celu ustalenia tożsamości − napisała.

Gałecka ostro oceniła sposób, w jaki wokół zdarzenia buduje się przekaz.

Przedstawianie tej interwencji jako ataku na rodzinę pomija jej istotne okoliczności i jest manipulacją. Prawo obowiązuje każdego, również rodzinę pracownika Republiki − stwierdziła.

Resort powtórzył, że funkcjonariusze trzymali się przepisów niezależnie od tego, kto podróżował samochodem.

„Nie znają żadnej świętości“. Kaczyński o skuciu męża Holeckiej przed cmentarzem

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *