Na szczycie Grupy Wyszehradzkiej w słowackim Trenczynie rozmawiano o współpracy w Europie Środkowej, ale po spotkaniu uwagę przyciągnął skład konferencji prasowej.
Przed dziennikarzami stanęli czterej prezydenci, wśród nich Karol Nawrocki, natomiast Ursuli von der Leyen, która wcześniej uczestniczyła w rozmowach, zabrakło przed kamerami.
Gdy Bloomberg powiązał jej nieobecność ze sporem o Trybunał Konstytucyjny, Interia zwróciła się do Komisji Europejskiej o wyjaśnienie.
Główna rzeczniczka KE Paula Pinho zakwestionowała doniesienia agencji i wskazała na harmonogram przewodniczącej.
— Informacja jest nieścisła — przekazała Interii.
Pinho dodała, że o braku możliwości udziału von der Leyen w konferencji informowano na długo przed ostatnimi wydarzeniami w Polsce.
Według rzeczniczki nieobecność przewodniczącej na wspólnym wystąpieniu wynikała więc z wcześniejszych ustaleń organizacyjnych.
Szczyt odbył się w czwartek 5 listopada i zgromadził przywódców Polski, Czech, Słowacji i Węgier.
Von der Leyen dołączyła do rozmów poświęconych sprawom regionu i jego współpracy z Unią Europejską, a na konferencji prasowej wystąpili sami prezydenci.
Bloomberg, powołując się na osoby zaznajomione z kulisami sprawy, przedstawił polityczną interpretację tej decyzji.
Według rozmówców agencji szefowa Komisji miała obawiać się, że wspólne wystąpienie z Nawrockim zostanie odebrane jako poparcie dla jego stanowiska w sprawie Trybunału Konstytucyjnego.
Agencja sugerowała zarazem, że rezygnacja z udziału w konferencji miała być gestem wsparcia dla premiera Donalda Tuska.
Odpowiedź Pinho dotyczyła także momentu podjęcia decyzji, który ma znaczenie dla oceny tych doniesień.
Z relacji Bloomberga wynikało, że na udział w konferencji wpłynęła eskalacja konfliktu w Polsce, podczas gdy rzeczniczka KE wskazała, że ograniczenia w harmonogramie były znane już wcześniej.
Do sprawy odniósł się również Krzysztof Bosak, który towarzyszył Karolowi Nawrockiemu podczas wizyty na Słowacji.
Wicemarszałek Sejmu skrytykował decyzję przewodniczącej i zarzucił jej unikanie publicznej rozmowy z przywódcami Europy Środkowej.
Z kolei Marcin Przydacz, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, przekonywał, że spór o Trybunał powinien zostać rozstrzygnięty w Polsce, zgodnie z krajowymi procedurami demokratycznymi.
Komisja Europejska zajmowała już wcześniej stanowisko w sprawie funkcjonowania TK.
Unijny komisarz Michael McGrath wskazywał, że to polskie władze powinny zapewnić Trybunałowi warunki do działania zgodnie z polską konstytucją i orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
W odpowiedzi dotyczącej samego szczytu w Trenczynie Komisja podtrzymała natomiast, że o nieobecności von der Leyen na konferencji przesądził ustalony wcześniej harmonogram.