W dalszym ciągu trwa awantura związana z Trybunałem Konstytucyjnym. Kancelaria Prezydenta ostro zaatakowała przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen jeszcze przed jej przyjazdem na szczyt Grupy Wyszehradzkiej. Na briefingu minister Marcin Przydacz podważył bezstronność unijnych instytucji w ocenie polskiego wymiaru sprawiedliwości. Zapowiedział też twardą postawę Warszawy wobec ostatnich działań Brukseli.
Przyjazd szefowej Komisji Europejskiej do słowackiego Trenczyna zbiega się z narastającym sporem wokół Trybunału Konstytucyjnego. Zdaniem ministra dotychczasowa reakcja Brukseli na wydarzenia w Warszawie budzi poważne wątpliwości, i to zarówno prawne, jak i polityczne. Kancelaria zarzuca Komisji, że wobec rządu Tuska jest znacznie bardziej wyrozumiała niż była wobec jego poprzedników.
Przydacz zarzuca Komisji Europejskiej podwójne standardy
Przydacz wprost zakwestionował obiektywizm Brukseli. Przypomniał, że przez osiem lat rządów Zjednoczonej Prawicy Komisja konsekwentnie wtrącała się w reformy sądownictwa, a teraz przymyka oko na kontrowersyjne kroki nowego gabinetu. Jego zdaniem relacje KE z rządem Tuska mają podłoże czysto polityczne.
Ta sama Unia Europejska pod przywództwem Ursuli von der Leyen mówiła do premiera Tuska: „Donald, my zrobimy wszystko, pomożemy ci w każdej sprawie − przypomniał.
W ocenie strony prezydenckiej unijne instytucje porzuciły rolę bezstronnego strażnika traktatów na rzecz politycznego sojuszu.
Polacy nie życzą sobie sytuacji, w której niemiecka polityk będzie interweniowała tylko po to, aby wesprzeć swojego kolegę polityka − dodał.
Minister najmocniej uderzył w milczenie Brukseli wobec tego, co stało się w Trybunale. Jego zdaniem doszło tam do bezprawnej interwencji służb. Rządowi zarzucił działanie siłą i łamanie prawa.
Jeżeli Unia Europejska naprawdę chce dbać o praworządność, to czy widzi pałki policyjne na terenie Trybunału Konstytucyjnego? − pytał.
Bruksela już zabrała głos. Po stronie Sejmu
Komisja Europejska wypowiedziała się w tej sprawie na kilka dni przed szczytem. Stanęła po stronie rządu, przyznając, że to Sejm decyduje o obsadzie Trybunału.
Powołanie ośmiu nowych członków Trybunału Konstytucyjnego mieści się w konstytucyjnych kompetencjach Sejmu, co potwierdziła Komisja Wenecka w swojej opinii z 13 października 2026 r. − oświadczyła rzeczniczka.
Komisja przypomniała również majową decyzję Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, która nakazywała polskim organom nie przeszkadzać sędziom wybranym przez Sejm w marcu 2026 roku w objęciu stanowisk.
„Skargi do Brukseli“. Przydacz krytykuje KO
Mimo ostrej krytyki Kancelaria zapewniła, że prezydent Karol Nawrocki nie zamierza oficjalnie podnosić sprawy polskiego sądownictwa na forum szczytu. Przydacz przypomniał, że traktaty nie dają Wspólnocie kompetencji w kwestii organizacji wymiaru sprawiedliwości.
Zastrzegł, że Kancelaria nie zamierza wynosić sporu poza kraj, bo — jak zauważył — robiła to wcześniej opozycja.
To Koalicja Obywatelska biegała na skargę do Parlamentu Europejskiego, do Komisji, do instytucji zewnętrznych (…) przypominając rzeczywistość z XVIII wieku, gdzie też wieszano się na klamkach obcych mocarstw, żeby sprowadzić na Polskę siłę zewnętrzną do rozstrzygania partykularnych interesów − podkreślił.
Na zakończenie zaapelował do mediów, by same zweryfikowały intencje von der Leyen.
Być może także i niektóre telewizje zapytają panią Ursulę von der Leyen, czy ta praworządność jest dla pani von der Leyen ważna, czy tylko była ważna wtedy, kiedy trzeba było pomagać Donaldowi Tuskowi − powiedział.