Prezydent Karol Nawrocki może odegrać kluczową rolę w budowie nowego układu sił na polskiej prawicy przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku. Ukraiński portal “Europejska Prawda” analizuje możliwość zawiązania porozumienia, które obejmowałoby również ugrupowanie Grzegorza Brauna. Autor publikacji, Jurij Panczenko, zwraca uwagę na zagrożenia związane z takim scenariuszem, szczególnie w kontekście przyszłych relacji polsko-ukraińskich.
Przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi polska scena polityczna pozostaje podzielona, a poszczególne ugrupowania muszą rozważyć nie tylko szanse na uzyskanie dobrego wyniku, lecz także możliwości późniejszego utworzenia większości. W takich warunkach znaczenia nabierają porozumienia wyborcze, które pozwalają partiom koordynować działania i ograniczać ryzyko wzajemnego odbierania sobie głosów.
Ukraiński portal analizuje plany Nawrockiego. W tle Grzegorz Braun
Jak opisuje “Europejska Prawda”, jednym z sygnałów wskazujących na możliwą zmianę układu sił na prawicy była wypowiedź Karola Nawrockiego w wywiadzie. Prezydent zadeklarował gotowość objęcia patronatem rozmów dotyczących wspólnej strategii prawicowych ugrupowań w wyborach do Senatu. Wśród potencjalnych uczestników takiego porozumienia znalazła się Konfederacja Korony Polskiej, której liderem jest Grzegorz Braun.
Stanowisko prezydenta wzbudza zainteresowanie przede wszystkim ze względu na kontrowersje towarzyszące działalności tego ugrupowania. Nawrocki argumentował jednak, że nie można pomijać partii mającej przedstawicieli w parlamencie i poparcie części społeczeństwa.
Nie możemy udawać, że nie ma w Polsce Grzegorza Brauna i wyborców Grzegorza Brauna – mówił prezydent dla Interii. Jednocześnie zaznaczał, że z wieloma poglądami europosła “radykalnie” się nie zgadza.
W analizie Jurija Panczenki pojawia się również kwestia politycznej izolacji Konfederacji Korony Polskiej. Według autora dopuszczenie ugrupowania do wspólnego przedsięwzięcia wyborczego mogłoby oznaczać osłabienie nieformalnej bariery, która dotychczas oddzielała Brauna od innych partii prawicowych. Z perspektywy lidera Korony byłaby to szansa na zwiększenie politycznej wiarygodności oraz wyjście poza dotychczasowy krąg wyborców. Ukraiński publicysta podkreśla jednak, że taka współpraca może przynieść również straty, ponieważ część wyborców prawicy nie akceptuje poglądów i działalności Brauna.
Podział okręgów i możliwy rząd mniejszościowy. Co miałby zyskać prezydent?
Według informacji opublikowanych przez Onet rozmowy dotyczące prawicowego porozumienia mają obejmować około 50 okręgów senackich, w których kandydaci tego obozu mogliby mieć realne szanse na zwycięstwo. Wstępne ustalenia, przywoływane przez “Europejską Prawdę”, zakładają przyznanie 17 miejsc kandydatom Prawa i Sprawiedliwości, sześciu lub siedmiu przedstawicielom Rozwoju Plus Mateusza Morawieckiego oraz dziewięciu lub dziesięciu kandydatom Konfederacji Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka. Cztery okręgi miałyby przypaść Konfederacji Korony Polskiej. Kolejnych 12–14 miejsc przewidziano dla osób związanych z prezydentem.
Taki podział mógłby pozwolić Karolowi Nawrockiemu na stworzenie własnego zaplecza parlamentarnego, niezależnego od kierownictw poszczególnych partii. Zdaniem Panczenki nie można wykluczyć, że podobne rozwiązanie zostałoby zastosowane również w wyborach do Sejmu, gdyby prawica zdecydowała się na szerszą współpracę. Prezydent mógłby wówczas uzyskać wpływ na przyszły układ większościowy i negocjacje dotyczące powołania rządu.
Istotnym elementem tego scenariusza miałaby być postawa Grzegorza Brauna po wyborach. Według ukraińskiego publicysty jednym z możliwych rozwiązań byłoby utworzenie rządu mniejszościowego, który nie obejmowałby formalnie przedstawicieli Korony, ale mógłby liczyć na ich głosy w Sejmie. W takim wariancie ugrupowanie Brauna nie musiałoby otrzymać stanowisk ministerialnych, a mimo to mogłoby wpływać na stabilność gabinetu i jego zdolność do przeprowadzania głosowań.
Panczenko wskazuje również na możliwość powierzenia misji tworzenia rządu kandydatowi popieranemu przez prezydenta. Wśród potencjalnych nazwisk wymienia Zbigniewa Boguckiego, szefa Kancelarii Prezydenta. Konstytucyjne uprawnienia głowy państwa nie oznaczają jednak, że może ona samodzielnie zapewnić wybranemu gabinetowi dalsze funkcjonowanie. Rząd musi uzyskać wotum zaufania w Sejmie, a jeśli nie zdobędzie wymaganej większości, procedura przewiduje możliwość wyboru premiera przez posłów.
Ukraina obawia się konsekwencji. Plan Nawrockiego może napotkać przeszkody
Największe obawy ukraińskiego publicysty dotyczą możliwych skutków współpracy z Konfederacją Korony Polskiej dla polityki zagranicznej Polski. “Europejska Prawda” określa ugrupowanie Brauna jako prorosyjskie i zwraca uwagę na antyukraińskie wypowiedzi jego lidera. Zdaniem Panczenki, jeśli przyszły rząd byłby uzależniony od poparcia tej formacji, mogłoby to doprowadzić do zaostrzenia relacji między Warszawą a Kijowem.
Autor analizy ocenia, że Karol Nawrocki prezentuje bardziej krytyczne stanowisko wobec Ukrainy niż obecny rząd, a nawet niż większość parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości. Połączenie takiego podejścia z wpływami ugrupowania Brauna mogłoby, jego zdaniem, utrudnić współpracę obu państw.
Realizacja tego planu nie jest jednak przesądzona. Jarosław Kaczyński publicznie wykluczał możliwość utworzenia koalicji z Braunem, co stanowi istotną przeszkodę dla ewentualnego porozumienia. Dodatkowe komplikacje może wywołać niezadowolenie części obecnych senatorów PiS z proponowanego podziału okręgów. Według doniesień przywoływanych w analizie niektórzy z nich mieli rozważać samodzielny start, co mogłoby osłabić wspólną strategię prawicy.
Panczenko zwraca ponadto uwagę, że zbliżenie ugrupowań prawicowych może zmobilizować wyborców obecnej koalicji rządzącej. W takim przypadku działania podejmowane w celu zwiększenia szans prawicy mogłyby przynieść skutek odwrotny do zamierzonego. Ostateczny kształt porozumienia będzie zależał od decyzji liderów poszczególnych partii, a także od tego, czy uda im się uzgodnić podział miejsc bez wywołania otwartego konfliktu we własnym obozie.
Jak zwrócił uwagę “Wprost”, w analizie “Europejskiej Prawdy” pojawiła się również nieścisłość dotycząca polskich przepisów konstytucyjnych. Autor błędnie wskazał, że odrzucenie stanowiska Senatu przez Sejm wymaga większości trzech piątych głosów. Zgodnie z art. 121 Konstytucji RP wystarczy bezwzględna większość głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Większość trzech piątych jest natomiast wymagana do odrzucenia prezydenckiego weta.