Karol Nawrocki w wywiadzie dla Polsat News i Interii odniósł się do zarzutów polityków koalicji, jakoby porzucił urząd. Prezydent przedstawił swoje stanowisko w narastającym konflikcie wokół Trybunału Konstytucyjnego oraz odmowy odebrania ślubowania od Macieja Berka. Stanowczo odrzucił sugestie o abdykacji i zapowiedział, że będzie sprawował urząd przez pełną, pięcioletnią kadencję.
Rozmowę zdominowały oskarżenia premiera i marszałka Sejmu o rzekomą abdykację głowy państwa.
Dla mnie abdykacja zupełnie nie wchodzi w grę, bo przy służeniu Polsce nie można myśleć o żadnej abdykacji — oświadczył prezydent.
Zapewnił, że zamierza sprawować urząd przez pełne cztery lata, zgodnie z wolą wyborców.
Zastrzeżenia wobec stażu Macieja Berka
Wstrzymanie nominacji Berka prezydent tłumaczył brakami formalnymi. Jak zaznaczył, Kancelaria wciąż czeka na dokumenty potwierdzające jego dziesięcioletni staż zawodowy.
My wciąż w Pałacu Prezydenckim czekamy na dopełnienie obowiązku i potwierdzenie dziesięciu lat pracy pana ministra Berka jako radcy prawnego — wyjaśnił.
Jak dodał, samo zaświadczenie z izby radcowskiej nie dowodzi, że kandydat rzeczywiście wykonywał zawód.
Nawrocki porównał sytuację kandydata do zwykłego rynku pracy. Jak przekonywał, każdy, kto aplikuje do pracy w firmie, musi wykazać się doświadczeniem, inaczej posady nie dostanie, „a pan minister Berek nie musi, bo jest od premiera Donalda Tuska”. Jego zdaniem to parlament powinien zweryfikować te okoliczności przed głosowaniem.
Prowadząca Joanna Miziołek przypomniała jednak stanowisko samego Berka, który mówił na antenie:
Nikt z Kancelarii Prezydenta nie zwrócił się do mnie w sprawie mojego stażu pracy. Dlaczego? Bo nie mają do tego podstawy prawnej.
Prezydent odpowiedział, że weryfikacja doświadczenia kandydata nie jest zadaniem jego kancelarii, lecz parlamentu.
To Sejm powinien zweryfikować doświadczenie zawodowe pana ministra Berka — zaznaczył.
Jak dodał, izba tego nie dopełniła, a stosowne zaświadczenie wystawiono dopiero po posiedzeniu komisji sejmowej, co uznał za niepokojące.
„Istny cyrk”. Krytyka ślubowania przed marszałkiem
Ostro prezydent ocenił próbę odebrania ślubowania od sędziego przez marszałka Sejmu, nazywając ją powtórzeniem „istnego cyrku”. Podkreślił, że marszałek nie ma w tej sprawie żadnych konstytucyjnych uprawnień.
Nikt w Polsce nie może zostać sędzią ani sądu powszechnego, ani Trybunału Konstytucyjnego bez złożenia przysięgi wobec prezydenta — oświadczył.
Jego zdaniem ci, którzy decydują się na taki krok przed marszałkiem, podważają swoje przygotowanie do pełnienia funkcji.
Osoby, które dopuszczają się składania przysięgi wobec dzisiejszego marszałka Sejmu czy każdego marszałka Sejmu, już w sposób oczywisty podważają swoje kwalifikacje do pełnienia funkcji sędziego Trybunału Konstytucyjnego, wykazując się brakiem podstawowej wiedzy — stwierdził.
Prezydent nie zostawił też suchej nitki na Włodzimierzu Czarzastym.
Taka osoba nie może mnie obrazić — stwierdził.
Marszałka Sejmu określił przy tym jako człowieka o minimalnym poparciu społecznym i „w istocie zastępcę Donalda Tuska w polskim Sejmie”.
Konstytucja ważniejsza niż opinie z zagranicy
Redaktor Piotr Witwicki przypomniał stanowisko Komisji Weneckiej oraz wyrok Trybunału z 2015 roku, zgodnie z którymi prezydent ma obowiązek odebrać ślubowanie od wybranego sędziego. Nawrocki odparł, że nadrzędnym źródłem prawa w Polsce jest konstytucja.
Dysponujemy w Kancelarii Prezydenta dwoma opiniami prawnymi wybitnych konstytucjonalistów. Oni mówią wprost o moim obowiązku nieprzyjmowania takiej przysięgi, jeśli są wątpliwości formalne, prawne czy konstytucyjne — podkreślił.
Opinię Komisji Weneckiej prezydent zbył, wskazując, że nie zmienia ona polskiego prawa.
Jest to opinia, która nie stanowi zmiany prawa w Polsce — zaznaczył.
Jak zauważył, w ustawie zasadniczej próżno szukać tego gremium.
Jeśli zobaczymy artykuł 8. czy artykuł 87. Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, to nie znajdziemy tam Komisji Weneckiej — stwierdził.
Dopytywał przy tym, czemu nie wypowiada się ona o „nielegalnie działającym prokuratorze krajowym” ani o „uchwałach, które stają się ustawami”.
Oczekiwanie na decyzję prezesa Trybunału Konstytucyjnego
Na rozstrzygnięcie sprawy Berka do poniedziałku czeka prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski. Prezydent zadeklarował, że chce zażegnać kryzys wokół instytucji.
Ja za ten chaos w Trybunale Konstytucyjnym jako prezydent Polski, który trwa od wielu lat, nie odpowiadam i nie chcę w nim uczestniczyć, natomiast chcę go rozwiązać — oświadczył.
Przypomniał, że wcześniej odebrał ślubowanie od sędziów wyłonionych przez obecną większość, którzy zrezygnowali ze składania przysięgi przed marszałkiem. Jednocześnie wytknął im, że wstrzymują się od orzekania, zasłaniając się oczekiwaniem na wybór kolejnych członków składu.