Poważny wypadek autokaru z polskimi turystami w pobliżu Izmiru w Turcji. Do tragedii doszło w piątek, 9 października. Zginęły dwie osoby, a siedem kolejnych trafiło do szpitali. Jedna z pasażerek opowiedziała o dramatycznych chwilach wewnątrz pojazdu oraz problemach uczestników wyjazdu po wypadku.
Podróżni przybyli do Turcji na wypoczynek zorganizowany przez biuro Coral Travel. Wcześniej wylecieli z Katowic, a ich zagraniczny pobyt miał zakończyć się dopiero 16 października. W autokarze znajdowało się 45 osób, co w rozmowie z „Faktem” potwierdził rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wewiór. Relacja jednej z uczestniczek pokazuje, w jak dramatycznych okolicznościach rozpoczął się ten wyjazd.
Wypadek polskiego autokaru w Turcji. Pasażerka opisała dramatyczne chwile
Do niebezpiecznego zdarzenia doszło po około 30 minutach jazdy autokarem. Wielu turystów zdążyło już zasnąć po podróży samolotem. W pewnym momencie pasażerów zaskoczył gwałtowny wstrząs, a spokojna dotąd podróż zamieniła się w walkę o wydostanie się z uszkodzonego pojazdu.
Jedna z uczestniczek wyjazdu podzieliła się swoim doświadczeniem z redakcją „Faktu”. Kobieta przyznała, że początkowo nie rozumiała, co się wydarzyło. Towarzyszący jej partner próbował ją przytrzymać w momencie, gdy autokar znalazł się poza jezdnią.
– Obudziłam się w środku koszmaru. Mój chłopak trzymał mnie przy sobie, gdy autokar wypadł z drogi i spadł w przepaść. To były sekundy, w których nie wiedzieliśmy, czy przeżyjemy – napisała turystka w wiadomości do redakcji „Faktu”.
Z jej relacji wynika, że po wypadku wnętrze autokaru było pełne rozbitego szkła. Pojawiła się również krew, a przerażeni ludzie próbowali jak najszybciej opuścić pojazd. Część pasażerów pomagała pozostałym, usiłując otworzyć drzwi i umożliwić wydostanie się na zewnątrz. Wśród uczestników wyjazdu znajdowały się również małe dzieci.
Szczególnie niebezpieczne okazało się miejsce, w którym zatrzymał się autokar. Według relacji kobiety pojazd znajdował się zaledwie około dwóch metrów od następnego urwiska. Oznaczało to, że podróżni uniknęli kolejnego, potencjalnie tragicznego etapu zdarzenia. Na tym jednak ich dramatyczne przeżycia się nie skończyły.
Dwie osoby zginęły w wypadku pod Izmirem. Turyści obawiali się pożaru autokaru
Po wydostaniu się z rozbitego pojazdu pasażerowie musieli czekać na pomoc. Według jednej z turystek służby ratunkowe dotarły na miejsce po około 20–30 minutach. Przez ten czas podróżni pozostawali w pobliżu uszkodzonego autokaru, a dodatkowy niepokój wzbudzał unoszący się zapach paliwa.
Kobieta przyznała, że obawiała się nie tylko skutków samego zderzenia. Pasażerowie bali się również możliwości wybuchu pożaru, który mógłby jeszcze bardziej pogorszyć sytuację.
– Przez około 20-30 minut czekaliśmy na przyjazd służb ratunkowych. W tym czasie czuliśmy zapach benzyny wydobywający się z autokaru. Naprawdę baliśmy się, że pojazd za chwilę stanie w płomieniach – wspominała uczestniczka wyjazdu w relacji przekazanej „Faktowi”.
Wypadek zakończył się śmiercią dwóch osób. Życie stracili kierowca autokaru oraz pasażer minibusa. Turystka opowiedziała również o wstrząsie wywołanym widokiem jednej ze śmiertelnych ofiar zdarzenia. Dla uczestników wycieczki był to kolejny dramatyczny moment po opuszczeniu rozbitego pojazdu.
Wszyscy pasażerowie autokaru zdołali wydostać się na zewnątrz. Nie oznaczało to jednak, że uniknęli obrażeń. Rezydentka biura podróży doznała złamania nogi, a część uczestników wyjazdu wymagała pomocy medycznej.
Jak przekazał „Faktowi” rzecznik MSZ Maciej Wewiór, do szpitali przewieziono siedem osób z lekkimi obrażeniami. Większość poszkodowanych mogła opuścić placówki medyczne stosunkowo szybko. Jedna osoba musiała jednak pozostać w szpitalu na dłużej.
Turyści mają pretensje do Coral Travel po wypadku. Chodzi o pieniądze i powrót do Polski
Po zakończeniu najtrudniejszych chwil na miejscu zdarzenia uczestnikom wyjazdu zorganizowano dalszy transport. Podstawiono dla nich kolejny bus, jednak nie mogli od razu udać się do hotelu. Wcześniej turecka żandarmeria przewiozła podróżnych na komisariat, gdzie spędzili następne dwie do trzech godzin.
W tym czasie turyści podpisywali dokumenty związane ze zdarzeniem. Jedna z pasażerek zrozumiała ich treść jako potwierdzenie, że uczestnicy wyjazdu nie zamierzają podejmować kroków prawnych przeciwko policji. Nie ustalono jednak dokładnego charakteru podpisywanych oświadczeń ani ich znaczenia prawnego.
Ostatecznie grupa zameldowała się w hotelu dopiero około godziny 21 czasu tureckiego. Choć wycieczka miała potrwać do 16 października, dla części uczestników możliwość kontynuowania wypoczynku przestała mieć znaczenie. Po śmierci dwóch osób i doświadczeniach związanych z wypadkiem podróżni chcieliby wcześniej wrócić do Polski.
Pojawiły się również zastrzeżenia dotyczące postępowania organizatora wyjazdu. Jak twierdzi turystka, Coral Travel nie zgadza się na zwrot pieniędzy za utraconą dobę hotelową. Według jej relacji biuro odmawia także rekompensaty za rzeczy osobiste, które uczestnicy stracili w wypadku. Podróżni mieli natomiast otrzymać kontakt do adwokata działającego w Turcji.
Kobieta podkreśla, że po tak poważnym zdarzeniu oczekiwania uczestników wyjazdu nie ograniczają się do kwestii finansowych. Chodzi również o sposób traktowania poszkodowanych oraz zapewnienie im pomocy w sytuacji, która całkowicie zmieniła przebieg zaplanowanych wakacji.
– Nie oczekujemy, że ktokolwiek cofnie czas. Oczekujemy jednak ludzkiego podejścia, zrozumienia powagi sytuacji i realnego wsparcia – podkreśliła turystka w rozmowie z „Faktem”.
Z relacji pasażerki wynika również, że uczestnicy wycieczki nie mają możliwości wcześniejszego powrotu do kraju. Tymczasem przeżycia związane z wypadkiem utrudniają im normalne funkcjonowanie. Kobieta zaznaczyła, że podróżni dostrzegają i doceniają zaangażowanie rezydentki, która sama została ranna. Mimo to mają poczucie, że nie otrzymują pomocy odpowiadającej powadze sytuacji.
Turystka nie ukrywa, że wydarzenia w pobliżu Izmiru zupełnie zmieniły jej spojrzenie na wyjazd. W swojej relacji zwróciła uwagę, że uczestnicy nie mierzą się jedynie z niedogodnościami związanymi z przerwanym wypoczynkiem, lecz przede wszystkim ze skutkami tragicznego zdarzenia.
– To nie są wakacje, które po prostu się nie udały. To tragedia, w której mogliśmy stracić życie – podsumowała kobieta w relacji dla „Faktu”.
Czytaj więcej: https://goniec.pl/wypadek-polskiego-autokaru-w-turcji-dwie-osoby-nie-zyja-7-trafilo-do-szpitali-wk-wwi-101026?fbclid=IwZXh0bgNhZW0CMTAAcGRvZgFzcnRjBmFwcF9pZBAyMjIwMzkxNzg4MjAwODkyAAEeg8SGdOY_qCX5MJqXRUDqobqmx5zwd7SC2gFCvq5cNhhIrKRUa1-Sptldefg_aem_G-vp6UqmC5cOxzVevMhKeg