Służby pod domem dziennikarza Republiki. Policja zabrała głos. „Nic wspólnego z prowokacją”

W piątkowe popołudnie pod warszawskim adresem dziennikarza Telewizji Republika Adriana Stankowskiego pojawiły się służby ratunkowe. Stacja uznała interwencję za kolejny fałszywy alarm. Komenda Stołeczna Policji stanowczo zaprzeczyła jednak doniesieniom o prowokacji. Kluczowe okazały się ustalenia dotyczące adresu osoby potrzebującej pomocy.

Służby pod domem Adriana Stankowskiego. Telewizja Republika mówiła o prowokacji
Informacja o piątkowej interwencji pojawiła się najpierw w Telewizji Republika. Według relacji stacji funkcjonariusze i ratownicy przyjechali pod adres zamieszkania Adriana Stankowskiego w związku z zawiadomieniem o osobie potrzebującej natychmiastowej pomocy. Obecność kilku służb pod domem dziennikarza wywołała reakcję redakcji.

Telewizja Republika poinformowała o „kolejnej prowokacji i fałszywym alarmie”. Przedstawiciele stacji odnieśli piątkowe wydarzenie do przypadków sprzed kilku miesięcy, kiedy służby wielokrotnie otrzymywały nieprawdziwe zgłoszenia dotyczące obiektów związanych z nadawcą i jego dziennikarzami. W ocenie redakcji również najnowsza interwencja miała wpisywać się w tę serię.

Do sytuacji odniósł się także sam Adrian Stankowski. Dziennikarz zapowiedział złożenie zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Wskazywał przy tym na nieuprawnione wykorzystywanie jego danych osobowych przez inną osobę. Jego zapowiedź dotyczyła zatem nie tylko samej obecności służb, lecz także okoliczności, w których pod jego adresem doszło do interwencji.

Wobec pojawiających się doniesień głos zabrała Komenda Stołeczna Policji. Na platformie X opublikowano obszerne wyjaśnienie, w którym funkcjonariusze zakwestionowali przedstawianie tego zdarzenia jako celowo wywołanego alarmu. Policja wskazała na błąd popełniony podczas przyjmowania zgłoszenia przez Centrum Powiadamiania Ratunkowego.
Komenda Stołeczna Policji wyjaśnia interwencję na Ochocie. Operator CPR pomylił adres
Warszawscy policjanci jednoznacznie odrzucili sugestie, że skierowanie patroli i ratowników pod adres dziennikarza było wynikiem zaplanowanego działania. W oficjalnym stanowisku podkreślili, że przyczyną całej sytuacji była pomyłka związana z lokalizacją zgłoszenia.

– Interwencja służb ratunkowych w dzielnicy Ochota nie miała nic wspólnego z prowokacją – napisano w komunikacie Komendy Stołecznej Policji opublikowanym na platformie X.

Jak wyjaśnili funkcjonariusze, nieprawidłowość pojawiła się już na etapie rejestrowania informacji o osobie wymagającej pomocy. Operator Centrum Powiadamiania Ratunkowego wpisał niewłaściwe oznaczenie literowe budynku, co spowodowało skierowanie służb w inne miejsce niż to, w którym faktycznie przebywała potrzebująca osoba.

– Pomyłka nastąpiła w adresie zarejestrowanym przez Centrum Powiadamiania Ratunkowego, którego operator błędnie wpisał literowe oznaczenie budynku – wyjaśniono w policyjnym oświadczeniu.

Nieprawidłowy adres trafił do wszystkich służb zaangażowanych w interwencję. Z tego powodu pod wskazaną lokalizacją pojawiły się zespoły policji, straży pożarnej oraz pogotowia ratunkowego. Nie było to więc, według przedstawionych ustaleń, zgłoszenie wymierzone w dziennikarza, ale rzeczywiste wezwanie dotyczące osoby potrzebującej pomocy.

– W efekcie zarówno Straż Pożarna, Pogotowie Ratunkowe oraz Policja skierowały swoje zespoły interwencyjne pod błędnie wskazany adres – przekazała Komenda Stołeczna Policji.

Dopiero dodatkowy kontakt z kobietą zgłaszającą zdarzenie pozwolił ustalić właściwą lokalizację. Okazało się, że osoba wymagająca interwencji medycznej znajdowała się w sąsiednim budynku. Służby mogły wówczas udać się pod poprawny adres.

– W rzeczywistości wymagająca udzielenia pomocy osoba przebywała w sąsiednim budynku. Po powtórnym kontakcie ze zgłaszającą ustalono prawidłowy adres – poinformowali policjanci.

Czytaj też: Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz odchodzi z rządu. Zabrała głos ws. swojej decyzji


Policja zaprzecza prowokacji wobec dziennikarza TV Republika. Kobieta trafiła do szpitala
Komenda Stołeczna Policji zwróciła również uwagę na finał interwencji. Pomimo początkowej pomyłki ratownicy zdążyli udzielić pomocy kobiecie, której dotyczyło zgłoszenie. Następnie podjęto decyzję o przewiezieniu jej do szpitala, a transport odbył się w policyjnej eskorcie.

– To co najważniejsze – pomoc dotarła na czas, a kobietę, której została udzielona, decyzją pogotowia w eskorcie policji przewieziono do szpitala – podkreślono w komunikacie warszawskiej policji.

Funkcjonariusze odnieśli się ponadto do kwestii obecności policjantów w mieszkaniu Adriana Stankowskiego. Wyraźnie zaznaczyli, że podczas piątkowej interwencji nie doszło do wejścia do lokalu dziennikarza. Po ustaleniu, że otrzymana lokalizacja jest błędna, policjanci wyjaśnili nieporozumienie i kontynuowali działania pod właściwym adresem.

– Należy także wyraźnie podkreślić, że policjanci obsługujący tę interwencję nie weszli do mieszkania dziennikarza TV Republika, który zamieszkuje pod adresem błędnie wskazanym przez CPR. Funkcjonariusze poinformowani, że uzyskali złą lokalizację, wyjaśnili sytuację i udali się pod prawidłowy adres wraz z innymi służbami – napisano w policyjnym oświadczeniu.

Rozwiń
Piątkowe wydarzenie przywołało wcześniejszą serię fałszywych zgłoszeń, o których informowała Telewizja Republika. Kilka miesięcy wcześniej odnotowano kilkanaście takich przypadków. Dotyczyły one zarówno miejsc zamieszkania dziennikarzy, jak i siedziby oraz biur nadawcy. Wówczas zgłoszenia miały charakter złośliwy i nie znajdowały potwierdzenia w rzeczywistości.

Podczas tamtych interwencji policjanci pojawili się między innymi w mieszkaniu oraz gabinecie prezesa Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza. Wszystkie zgłoszenia z tej serii okazały się mistyfikacją. Pomimo prowadzonych działań organom ścigania nie udało się dotąd ustalić tożsamości sprawców ani ich zatrzymać. Piątkową sytuację pod adresem Adriana Stankowskiego policja wyjaśniła natomiast jako pomyłkę operatora Centrum Powiadamiania Ratunkowego, a nie kolejną celową prowokację.

Czytaj więcej: https://goniec.pl/sluzby-pod-domem-dziennikarza-republiki-policja-zabrala-glos-nic-wspolnego-z-prowokacja-wk-wwi-231026?fbclid=IwZXh0bgNhZW0CMTAAcGRvZgFzcnRjBmFwcF9pZBAyMjIwMzkxNzg4MjAwODkyAAEekNR_bE34pMgIsFfhj6Jtpuy93KCHFsG-xzwnPjvJlXQqyzho3ti_X_rxqNk_aem_H440XpaJ0APKosYVS4BoIw

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *