Karol Nawrocki ponownie zwróci się do Donalda Tuska w sprawie powołania członków zarządu Narodowego Banku Polskiego. Chodzi o cztery osoby, których kandydatury były już wcześniej przedmiotem sporu między prezydentem a premierem. W maju szef rządu odmówił kontrasygnowania postanowienia dotyczącego ich powołania. Teraz głowa państwa zamierza ponownie przedstawić wniosek, co potwierdził szef prezydenckiego gabinetu Paweł Szefernaker.
Sytuacja wokół obsady stanowisk w banku centralnym ma znaczenie dla funkcjonowania jednej z najważniejszych instytucji finansowych w Polsce.
Nawrocki ponownie zwróci się do Tuska. Chodzi o cztery nazwiska
W piątek Paweł Szefernaker, szef gabinetu prezydenta Karola Nawrockiego, poinformował, że głowa państwa ponownie przekaże premierowi wniosek dotyczący powołania czterech osób do zarządu Narodowego Banku Polskiego. Chodzi o Martę Kightley, Ludwika Koteckiego, Przemysława Litwiniuka oraz Marcina Zarzeckiego. Kandydatury te były już przedstawiane wcześniej, a prezydent zamierza ponowić procedurę po tym, jak w maju Donald Tusk nie udzielił wymaganej kontrasygnaty.
Prezydent ponownie przekaże premierowi wniosek o powołanie do zarządu Narodowego Banku Polskiego Litwiniuka, Koteckiego, Zarzeckiego i Kightley – przekazał Szefernaker.
Podczas piątkowej konferencji prasowej przedstawiciel prezydenta argumentował, że ponowne przedstawienie kandydatur ma służyć ustabilizowaniu sytuacji wokół banku centralnego. Podkreślał również, że chodzi o osoby zgłoszone przez różne środowiska polityczne, których nazwiska pojawiły się już we wcześniejszych wnioskach.
W obliczu kryzysu wokół NBP – który może zagrozić bezpieczeństwu Polski, zachwiać finansami publicznymi i wywołać kolejną falę drożyzny, uderzającej w polskie rodziny – prezydent Karol Nawrocki proponuje stabilizację sytuacji wokół polskiej waluty, wiarygodności finansowej Polski na świecie i niezależności banku centralnego. Prezydent ponownie przekaże swoje postanowienie o powołaniu czterech członków zarządu NBP, proponując w nim osoby posiadające legitymacje i zgłoszone przez różne środowiska polityczne – te same osoby, które były zgłoszone w lutym tego roku – powiedział szef gabinetu prezydenta.
Dodał, że dokument ponownie trafi do szefa rządu.
Pan prezydent ponownie przekaże to postanowienie do prezesa Rady Ministrów z wnioskiem o kontrasygnatę – zapowiedział Szefernaker.
Wśród wskazanych osób Ludwik Kotecki i Przemysław Litwiniuk są członkami Rady Polityki Pieniężnej zgłoszonymi przez Senat. Marcin Zarzecki również zasiada w RPP, a jego kandydaturę zgłosił prezydent Nawrocki. Marta Kightley do niedawna pełniła funkcję pierwszej wiceprezes NBP.
Szefernaker zarzuca rządowi polityczne cele. Wskazał na możliwe konsekwencje
Szef gabinetu prezydenta krytycznie ocenił działania rządu w sprawie obsady zarządu Narodowego Banku Polskiego. Jego zdaniem intencją władz jest uzyskanie większego wpływu na decyzje podejmowane przez bank centralny. Szefernaker wskazywał w tym kontekście na politykę pieniężną, rezerwy walutowe oraz wysokość stóp procentowych.
Przedstawiciel prezydenta ocenił, że celem rządu jest “polityczny wpływ na politykę pieniężną państwa” oraz ”chęć przejęcia wpływu na rezerwy walutowe państwa, ręcznego wpływu na stopy procentowe i podporządkowanie banku dziurawemu budżetowi”.
Szefernaker zwrócił również uwagę na zbliżające się zmiany kadrowe w zarządzie NBP. Jak poinformował, 4 listopada upływa kadencja obecnego drugiego wiceprezesa banku centralnego Adama Lipińskiego. Kolejna zmiana jest przewidziana na 1 stycznia, kiedy kończy się kadencja członkini zarządu Marty Gajęckiej.
Według szefa gabinetu prezydenta konsekwencją pierwszej z tych dat może być zmniejszenie liczby członków zarządu poniżej ustawowego minimum, jeśli skład organu nie zostanie uzupełniony.
Od 5 listopada zarząd Narodowego Banku Polskiego będzie liczył 5 członków, jeżeli nie zostanie uzupełniony. Stan ten nie jest wynikiem bezczynności NBP – mówił Paweł Szefernaker.
Przedstawiciel prezydenta ponownie wskazał na zagrożenia, które jego zdaniem wiążą się z kryzysem wokół banku centralnego. Wymienił możliwość zachwiania finansami publicznymi, zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski oraz wzrostu kosztów życia polskich rodzin.
Obecny zarząd NBP, razem z prezesem Adamem Glapińskim, liczy siedem osób.
Dlaczego potrzebna jest kontrasygnata premiera? Przepisy określają zasady
Spór o powołanie czterech członków zarządu NBP dotyczy również procedury wymaganej do obsadzenia tych stanowisk. Zgodnie z ustawą o Narodowym Banku Polskim zarząd banku centralnego składa się z prezesa oraz od sześciu do ośmiu członków, w tym dwóch wiceprezesów. Kadencja członków zarządu trwa sześć lat, a ta sama osoba nie może sprawować tej funkcji dłużej niż przez dwie kolejne kadencje.
Członków zarządu powołuje i odwołuje prezydent na wniosek prezesa NBP. Procedura ta podlega jednak dodatkowym wymogom konstytucyjnym. Co do zasady akty urzędowe prezydenta wymagają kontrasygnaty prezesa Rady Ministrów. Wśród wyjątków znajdują się między innymi wnioski do Sejmu dotyczące powołania prezesa NBP oraz członków Rady Polityki Pieniężnej. Powołanie członków zarządu banku centralnego wymaga natomiast kontrasygnaty premiera.
W maju Narodowy Bank Polski poinformował, że Donald Tusk zwrócił bez kontrasygnaty postanowienia prezydenta dotyczące powołania Marty Kightley, Ludwika Koteckiego, Przemysława Litwiniuka i Marcina Zarzeckiego. W rezultacie procedura dotycząca tych kandydatur nie została wówczas zakończona.
Na początku tygodnia NBP ponownie wystąpił do Karola Nawrockiego z wnioskami o powołanie członków zarządu. Bank podkreślił, że zrealizował wszystkie możliwe działania na podstawie obowiązujących przepisów prawa. Następnie prezydent zapowiedział ponowne przekazanie postanowienia premierowi, tym razem z wnioskiem o kontrasygnatę.
Pod koniec września rzecznik rządu Adam Szłapka informował z kolei, że do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów nie wpłynął wniosek, który mógłby zostać przedstawiony premierowi do kontrasygnaty.
Bez kontrasygnaty wniosek jest nieważny, ale musi wpłynąć do KPRM, żeby można było tę decyzję podjąć – mówił wówczas Szłapka.
Ponowne przekazanie dokumentu przez prezydenta oznacza powrót do procedury, która wcześniej zakończyła się brakiem kontrasygnaty. Zgodnie z zapowiedzią Szefernakera Karol Nawrocki zamierza ponownie przedstawić te same cztery kandydatury.