Wypowiedź amerykańskiego publicysty Tuckera Carlsona o przyczynach niemieckiej napaści na Polskę w 1939 roku wywołała w kraju falę oburzenia. Jak wynika z relacji medialnych i oficjalnych komunikatów, słowa komentatora spotkały się ze zdecydowaną reakcją polityków, dziennikarzy i dyplomatów, którzy zarzucają mu fałszowanie historii i powielanie wojennej propagandy.
W rozmowie z brytyjskim gościem Carlson usprawiedliwiał atak Niemiec na Polskę, uznając roszczenia terytorialne III Rzeszy za uzasadnione. Reakcja była natychmiastowa. W mediach i w kręgach rządowych pojawiły się wezwania do dyplomatycznych konsekwencji i potępienia tez, które padły w amerykańskim programie.
Tucker Carlson o napaści na Polskę
Do spornej wymiany zdań doszło w podcaście publicysty, podczas rozmowy z byłym brytyjskim ministrem Jacobem Rees-Moggiem. Carlson przekonywał, że napaść z 1939 roku wynikała z odebrania Niemcom ich ziem po I wojnie światowej.
– To były jego argumenty, a, nawiasem mówiąc, to była prawda.
Amerykanin zignorował przy tym uwagę rozmówcy o udziale Prus w rozbiorach Polski. Przekonywał również, że Wielka Brytania w ogóle nie powinna przystępować do wojny, bo przyniosła jej ona jedynie utratę mocarstwowej pozycji i suwerenności.
Tym samym przedstawił rewizjonistyczną wersję genezy II wojny światowej. Warto przypomnieć, że to właśnie Carlsonowi w 2021 roku wywiadu udzielił ówczesny prezydent Andrzej Duda.
„Jest pan błaznem”. Gozdyra ostro w Polsat News
Słowa Amerykanina wywołały oburzenie w programie „Debata Gozdyry”. Prowadząca Agnieszka Gozdyra zwróciła się wprost do publicysty:
– Panie Carlson, jest pan po prostu błaznem, analfabetą i powinien pan się zapaść pod ziemię ze wstydu (…) obraził pan Polaków. Więc proszę iść po rozum do głowy, gdziekolwiek ten rozum jest.
W podobnym tonie mówili politycy. Poseł Adam Luboński z Polski 2050 uznał, że Carlson „powinien być persona non grata w Polsce”. Ostro zareagował też Adrian Witczak z Koalicji Obywatelskiej, który nazwał Carlsona kłamcą i szkodnikiem, a także „piewcą Putina”, nawiązując do jego słynnej rozmowy z przywódcą Rosji:
– Widzieliśmy wywiad z Putinem i wtedy zgadzał się, aby kłamstwa wybrzmiewały, nawet nie mrugnęło mu oko.
Posłanka Mirosława Stachowiak-Różecka z Rozwoju Plus nie uwierzyła w tłumaczenie, że Carlson „nie zna historii”, i nazwała go „cynicznym błaznem”. Jej zdaniem publicysta świadomie relatywizuje historię, by zdobyć popularność. Z kolei poseł PiS Sebastian Łukaszewicz poparł stanowisko IPN i zacytował słowa ambasadora USA, że Carlson to „najbardziej niebezpieczny demagog w Ameryce”.
Donald Trump zapytany o stałą bazę USA w Polsce. Padły słowa nt. Karola Nawrockiego
Czytaj dalej
Janusz Kowalski uderzył w Czarzastego. Ostre spięcie w Sejmie, wymowna reakcja marszałka
Czytaj dalej
Reakcja polskich władz
Sprawa szybko wyszła poza studio telewizyjne. Rzecznik rządu Adam Szłapka określił wypowiedź Carlsona jako skandaliczną i zapowiedział reakcję szefa MSZ Radosława Sikorskiego. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty podkreślił, że nie ma zgody na relatywizowanie oceny historii Polski i Europy.
Mocno zareagował również ambasador USA w Polsce Tom Rose. Ocenił, że przedstawianie nazistowskich Niemiec jako ofiary, a Polski jako sprawcy, to celowe niszczenie prawdy moralnej oraz obraza polskiego narodu.
Rozwiń
IPN i ambasada RP odpowiadają Carlsonowi
Oficjalny sprzeciw wyraził też wcześniej Bogdan Klich, chargé d’affaires ambasady RP w Waszyngtonie, czyli osoba kierująca placówką. W liście do Carlsona napisał, że publicysta stał się obrońcą nazistowskich Niemiec i że zniekształca udokumentowane fakty historyczne.
Głos zabrał również Instytut Pamięci Narodowej, który jednoznacznie potępił próby usprawiedliwiania niemieckiej agresji. IPN ostrzegł, że powtarzanie dawnej niemieckiej propagandy prowadzi do odwracania ról, w którym napastnik staje się ofiarą, a winą obarcza się zaatakowanych. Instytut przypomniał, że przed atakiem na Polskę Niemcy zajęły już Austrię i Czechosłowację, a 23 sierpnia 1939 roku podpisały ze Związkiem Radzieckim pakt Ribbentrop–Mołotow, który przesądził o podziale Polski.